piątek, 13 maja 2011

SELF-EVIDENT, BEAR CLAW - Klub Rockz, Gdynia, 11.05.2011

Self-Evident kipiał emocjami i amerykańską lekkością grania. Krzyk-szept, clean-distortion. Ten amerykański feeling.. To taki zespół który po posłuchaniu pierwszy raz na żywo skłania od razu do nabycia płyty i zostaje się fanem. Tak też zrobiłem. I "Endings" nie wychodzi z odtwarzacza, a ja zostałem fanem. Bear Claw z kolei to wypadkowa dwóch basów, dwóch wokali i bębnów. Ich niepozorność i niemedialność została w jednej chwili rozjechana mega połamanymi rytmami i aranżacjami. Zespół z kategorii tych których materiał z płyt na żywo brzmi o wiele bardziej agresywnie i energetycznie niż jest w rzeczywistości. Jeden z koncertów perełek które pamięta się długo mimo żałosnej frekwencji.

Więcej tu: http://ibedeker.pl/koncerty/koncert-w-rockzie-%20mocny-uscisk-niedzwiedzia/#axzz1M7UVL5V


Self-Evident (U.S.A)

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Bear Claw (U.S.A)

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

1 komentarz:

eight eights pisze...

a ja się zgadzam z przedmówcą :) i fotki klasa jak zawsze już :)