środa, 6 czerwca 2012

Dana Fuchs - Klub Ucho, Gdynia, 04.06.2012

Dana Fuchs pozamiatała. Było po amerykańsku, z feelingiem, rozdartym sercem i z tym charakterystycznym południowym luzem w graniu. Dana na pewno nie jest sztywniarą. Podobno po próbie chodziły słuchy, że będzie afera jak po Behemocie. Dana nie przebiera w słowach i z religiami nie jest za pan brat. Gdyby Janis Joplin dotrwała do naszych czasów z pewnością zabierałaby Danę ze sobą w trasy. Dla mnie jeden z najlepszych tegorocznych koncertów.


Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us

2 komentarze:

dominika śliwka pisze...

To ostatnie - wisienka na torcie!

Krzysztof Raban pisze...

heh. albo grzechotka na podłodze :)